Od trzech minut jest sobota, 28 kwietnia 2001 roku. Czekam na niego w samochodzie, to ostatnia sprawa w tym tygodniu. Wiercę się niecierpliwie na fotelu kierowcy wsłuchując się w odgłosy skurzanej tapicerki. Przez mokre od kropli deszczu okno wpatruję się w olbrzymie drzwi hotelu PLAZA, z którego miał wyjść niejaki James Collen. Wyciągam z wewnętrznej kieszeni płaszcza zdjęcie by ponownie przyjrzeć się ofierze. Minęło kilka sekund gdy wrota otworzyły się. Tak jak przewidziałem, wyszedł Collen, punktualnie dziesięć minut po północy. Sprawdzam broń, wysiadam i idę za mężczyzną bezszelestnie wkręcając tłumik. Zaszedłem go z drugiej strony, zaczaiłem się za rogiem, słyszę kroki.. W tafli kałuży widzę jego odbicie. Wyskakuję przed jego oblicze i oddaję trzy szybkie strzaly w głowę. Trzy dla pewności.. Ciało opada na taflę chodnika podczas gdy ja delektuję się szelestem odbijających się od podłoża łusek.. Chowam broń, zaciągam ciało w zaułek, ostrym jak brzytwa nożem wycinam za uchem ofiary "NN" i spokojnym krokiem odchodzę w stronę samochodu.. Weekend.
p.
Skąd ja to znam... Jak zawsze świetnie... Masz wyobraznie..
OdpowiedzUsuńdzieki :) czekaj na wiecej
OdpowiedzUsuńNo a gdzie ta niespodzianka ? Bo jestem ciekawa ?
OdpowiedzUsuń