czwartek, 22 listopada 2012
Na dobranoc
środa, 21 listopada 2012
Sprawozdanie z morderstwa
Dzisiaj wieje nudą.. Żadnej ciekawej roboty.. Pakuję walizkę, wychodzę z domu i udaję się w kierunku metra. Ciężkie to cholerstwo, zachciało się mordu z ukrycia.. Z dziwną miną i wyrysowaną złością na twarzy wysiadam na Down Silence Street.. Ciekawa nazwa jak dla mnie. Stojąc przed wielkim budynkiem myślę nad strategią.. Jadę windą
na samą górę. Patrzę na wskaźnik pięter.. Nareszcie 15.. Wychodzę przez właz na dach, otwieram walizkę. Wyciągam moją piękność.. Kocham tą broń, cicha, lekka, poręczna. Czas na coś specjalnego. Otwieram małą czarną skrzyneczkę i wyciągam amunicję. Pocisk, który jest w stanie powalić niedźwiedzia.. Ogromny 500 S&W. Cudo amerykańskiej konstrukcji. Wyciągam nóż i podpisuję pocisk. Niech wiedzą, że to NN. Ładuję broń i przykladam głowę do celownika. Wszystko ok więc kładę się przy krawędzi budynku, na północ, w stronę parku. Właśnie mija południe, zaraz przebiegnie tędy Corey, to trochę przykre, że zginie dbając o swoje zdrowie. Skupiam się na jednym celu by uspokoić oddech. Jest! Czerwone charakterystyczne buty, kręcone siwe włosy, to on. Przymierzam się, wstrzymuję powietrze.. Strzał, Corey Will pada na chodnik praktycznie bez głowy. Mission Complete..
p.
wtorek, 20 listopada 2012
For a good night
Hay c( : w tym tygodniu w serii "na dobranoc" będziecie mogli przeczytać ciekawe i inspirujące(mam nadzieję, że również dla was ^^) cytaty z różnych interesujących książek.
niedziela, 18 listopada 2012
Witajcie ; )
Właśnie dodałem nowe opowiadanie...wybaczcie, że zamiast myślników widnieją te kropki -.-
ale po skopiowaniu inaczej nie chciało się zapisać.
Mam nadzieję, że to was nie zniechęci
Z mojej strony jeszcze się troszkę pozmienia ; )
Do następnego ^^
Dziennik Samobójcy
Rozdział I
Wlokąc się dalej, nie zwracał uwagi na mijających go przechodni. Choć wielu z nich znał,
- Dzień dobry- przywitał się spokojnie. Mina nauczyciela nie wróżyła niczego dobrego.
- Ostrowski- odpowiedział.- Miło, że wpadłeś. Nie dość, że się spóźniasz, to jeszcze nie raczysz się przebrać. A mogę wiedzieć, jakiż to powód twojego nieprzygotowania ?- zapytał z sarkazmem.
- Nie chciało mi się- skłamał. Nie chciał nikomu pokazywać co sobie zrobił. Wstydził się tego.
- Ach no tak...W takim razie gratuluję kolejnej jedynki. Idź usiądź- nakazał wskazując palcem na ławkę.
Gdy dotarł na miejsce zrzucił plecak i usiadł. Po chwili wyciągnął z niego zeszyt w czarnej aksamitnej oprawie i pióro. Otworzywszy go, zaczął w nim notować.
Z kolei jego przyjaciel był jasnym blondynem o lodowato niebieskich oczach. Michał był dobrze zbudowany, głównie dzięki treningom i gry w nogę. Miał duże powodzenie u dziewczyn, uwielbiały się na niego gapić i głupio szczerzyć przy każdej okazji.
- Hej, poczekaj- krzyknął za nim znajomy głos.
- Poczekasz na mnie ? Wskoczę tylko pod prysznic.
- Sorry, ale muszę jeszcze odpisać matmę od Marty- skłamał. Jakby miał na niego czekać, nigdy nie dorównałby mu kroku z tyloma ranami na nogach.
- Dobra, to dojdę, gdzie macie lekcje teraz ?- zapytał.
- 216- odpowiedział mu.
- To zaraz dojdę.- powiedział i ruszył do szatni.
- I jak było na wf-ie ?- zagadnęła.
- Nie ćwiczyłem.- odparł.
- Dlaczego?
- Po prostu.
- Oj Wojtuś...- zaczęła
- Wiesz, że nie lubię swojego imienia.- przerwał jej.
- Dobrze. Będę mówiła tak jak chciałeś- zapewniła.
- Cześć śliczna.- przywitał ją chłopak. Nim dziewczyna zdążyła odpowiedzieć Michał objął jąi zakręcił się razem z nią. Pocałowali się. Większość dziewczyn popatrzyła na to z odrazą. Nie lubiły Marty. Zazdrościły jej tego, że była z Michałem już od dwóch lat.
- Widzimy się po trzeciej lekcji ?- zapytał z szerokim uśmiechem.
- Yhym- przytaknęła.- Jest dzisiaj ?
- Nie, nie ma jej.- odpowiedział poważnie- Nie wspominaj Wojtkowi.
- Wiem przecież.- powiedziała i zamilkła na chwilę.- To po trzeciej ?
- Tak.- zapewnił i pocałowali się długo na pożegnanie.
- No to długo sobie posiedziałam...- powiedziała zniechęcona- Chodź pod klasę Will.
- Coś się stało ?- zapytała zaniepokojona przyjaciółka.
- Nie, nic... tak się zdziwiłem, że użyłaś mojego pseuda.
- Ok... chodź pod klasę. Krakowski już idzie.
- Ostrowski.- powiedział nauczyciel, aby zwrócić uwagę chłopca- Widzę, że pilnie notujesz. Pokaż zeszyt.
- Gdzie tu są rozwiązania ?- zapytał zdenerwowany.
- Nie ma.- odparł spokojnie. Za spokojnie.
- Rozwiąż je- nakazał.
- Co się modlisz?- zapytał nauczyciel- Wiesz jak to zrobić?- zapytał.
- Nie wiem.- odpowiedział mu Wojtek
- Wiesz... twoje- zaczął nauczyciel.
- To może ja? - wtrąciła się Marta.
- Kujonka.- powiedział ktoś z głębi sali. Dziewczyna puściła tę uwagę mimo uszu.
- Pani Marto...- zaczął nauczyciel.- Zawsze gdy pytam pana Ostrowskiego to pani przychodzi z odsieczą. Gratuluję przyjaciółki. Siadaj. A ciebie Marta zapraszam.
- Dzisiaj ta wycieczka.- powiedziała smutna.
- Żałujesz, że nie jedziesz?- zapytał zdziwiony.
- Nie, ale dzisiaj jest sprawdzian i...
- Naprawdę?- przerwał jej- Naprawdę to cię zasmuca?- zapytał śmiejąc się.
- Oj bo ty mnie źle rozumiesz... Później będziemy musieli pisać go od nowa. A polski mamy tylko dwa razy w tygodniu. I to w poniedziałki, czyli dzisiaj, a to jest ostatni tydzień przed świętami.
- Ja tam się nie przejmuję.
- Tak, jak zwykle wyjebane...
- No właśnie. Jedna pała mniej.- powiedział i uśmiechnął się.
- Will... ?+ zagadnęła.
- Tak?
- Michał coś wspominał, że ma coś dla mnie?
- Co? - zdziwił się.- Nie nic mi nie mówił. A dlaczego pytasz.
- Ty też zapomniałeś... ? Fajnie- powiedziała.
- Nie rozumiem.- Wojtek był naprawdę zdumiony.
- Dzisiaj mamy rocznicę i on chyba też zapomniał.
- O to gratulacje.- powiedział i objął Martę.
- Dzięki.
- Hej- przywitał się z uśmiechem.
- Cześć- odrzekła.
- Dasz to Michałowi?-zapytał i podał jej zieloną reklamówkę.- Wybiegł szybciej do szafkii chyba zapomniał.
- A ty na co się gapisz?- zapytał.
- Na twój zjebany ryj.- odpowiedział chamsko.
- Wojtek...- upomniała go Marta.
- Zaraz ci przyjebie.- zagroził mu chłopak.
- Tomek, lepiej już idź.- pożegnała go dziewczyna.
- Chwila... czy on powiedział, że Michał jest przy szafkach?- zapytała po chwili.
- Ale ja jestem głupi... napisał, że będzie przy szafkach.
- Dobra, bierz kurtkę i chodźmy do niego.
- Myślałem, że już nie przyjdziecie.
- Ciebie też miło wiedzieć kochanie- rzekła dziewczyna i pocałowała go.
- Ok, chodźmy już.
- Wojtek?- Marta wyrwała go z zamyślenia.
- Co?
- Kontaktujesz w ogóle?- zapytał się Michał. Oboje dziwnie na niego patrzyli.
- Będziesz dzisiaj szedł na cmentarz? - zapytała go Marta.
- Tak, teraz pójdę.- Wojtek uznał, że to będzie dobra wymówka, żeby iść wolniej. Przy okazji połączy przyjemne z pożytecznym. Przemyśli kilka spraw, odwiedzi brata i będzie go mniej bolało.
- Jak chcesz możemy iść z tobą- zaproponował mu Michał.
- Nie, dzięki, właściwie to dzisiaj chciałbym iść sam.- wybrnął.
- No dobra to do jutra.- pożegnał go kolega.
- No, narson.- pożegnał się, podał rękę Michałowi i przytulił Martę.
- Boję się o niego- zaczęła dziewczyna
- Czemu?
- Dzisiaj na chemii miał takie proste zadanie i...
- Ostatnio przecież strasznie opuścił się w nauce.- stwierdził.
- Wiem, ale on tępieje.- zauważyła.
- Na wf też nie ćwiczył.
- Wiem, mówił.
- Stoczył się przez nią. Naprawdę- powiedział Michał.
- Ja wciąż nie mogę uwierzyć, że ona mu to zrobiła. Po prostu nie mogę. I my się z nią przyjaźniliśmy...- powiedziała przez łzy.
- Ale gdyby nie ona to nie bylibyśmy razem.
- Chociaż raz zrobiła coś naprawdę dobrego.- rzekła i przerwała na chwilę- Jest dzisiaj trening?- zapytała.
- Tak. A co chcesz wpaść?
- Yhym przyszłabym.- odrzekła.
- To do siedemnastej kochanie.- powiedział, wziął ją pod brodę i zaczął całować. Pocałunek był naprawdę długi. Nie mogli się od siebie oderwać. Stali przytuleni do siebie.
- Dlaczego nie pojechałeś na tę wycieczkę? Bo trening?
- Nie... bo ty. Nie mogę sprawić, żeby cię polubili, ale mogę ci uprzyjemnić każdy dzień- rzekł i znowu się pocałowali- Do do siedemnastej, tak?- upewnił się.
- Tak do siedemnastej.-przytaknęła.- Pa, kocham cię.
- Ja ciebie bardziej- powiedział na pożegnanie.
- Nie da się.
- Pa.- zawołała jak odchodziła.
- Cześć- odrzekł.