sobota, 10 listopada 2012
czwartek, 8 listopada 2012
Na dobranoc
p.
środa, 7 listopada 2012
opublikowane!
czytajcie pierwsza czesc nowego cyklu "sprawozdanie z morderstwa" bedzie on ukazywal sie co srode. milego czytania.
pozdrawiam
p.
Sprawozdanie z morderstwa
Od trzech minut jest sobota, 28 kwietnia 2001 roku. Czekam na niego w samochodzie, to ostatnia sprawa w tym tygodniu. Wiercę się niecierpliwie na fotelu kierowcy wsłuchując się w odgłosy skurzanej tapicerki. Przez mokre od kropli deszczu okno wpatruję się w olbrzymie drzwi hotelu PLAZA, z którego miał wyjść niejaki James Collen. Wyciągam z wewnętrznej kieszeni płaszcza zdjęcie by ponownie przyjrzeć się ofierze. Minęło kilka sekund gdy wrota otworzyły się. Tak jak przewidziałem, wyszedł Collen, punktualnie dziesięć minut po północy. Sprawdzam broń, wysiadam i idę za mężczyzną bezszelestnie wkręcając tłumik. Zaszedłem go z drugiej strony, zaczaiłem się za rogiem, słyszę kroki.. W tafli kałuży widzę jego odbicie. Wyskakuję przed jego oblicze i oddaję trzy szybkie strzaly w głowę. Trzy dla pewności.. Ciało opada na taflę chodnika podczas gdy ja delektuję się szelestem odbijających się od podłoża łusek.. Chowam broń, zaciągam ciało w zaułek, ostrym jak brzytwa nożem wycinam za uchem ofiary "NN" i spokojnym krokiem odchodzę w stronę samochodu.. Weekend.
p.
wtorek, 6 listopada 2012
Co mnie dręczy...- III
Śmierć
Początkiem ?
Końcem ?
A może jednym i drugim ?
Żyjąc boimy się śmierci. Jednak "patrząc" w nią nie boimy się jej, tylko tego, że jest nieznana... A może gdy już odejdziemy odkryjemy, że po drugiej stronie jest właśnie lepiej...
"Bać się śmierci jest tym samym, co mieć się za mądrego nim nie będąc..."
Sokrates
poniedziałek, 5 listopada 2012
Na dobranoc
hmm.. "slyszalem o takich miejscach gdzie.." dopiszcie sobie sami...
z dedykacją od P. ^^
"Co mnie dręczy" part 2
Dzisiaj temat skierowany do konkretnej grupy osób. Mianowicie.. Zdarzyło się komuś, że został on uznany za sataniste przez to jak wygląda, jak się ubiera bądź jakiej muzyki słucha? Przeważnie sie to łączy ze sobą..
Mnie osobiście doprowadza do szału za przeproszeniem pieprzenie, że to dzieło szatana itd..
Kogo boli to czego słucham? Nie mówię teraz o sobie ale czy wierzący i przykładny katolik nie może słuchać metalu? To idiotyzm..
Może znajdzie się wśród was ktoś kto to poprze, może ktoś kto to zneguje.
Wolność słowa dotyczy wszystkich więc mówcie co chcecie, ja też będę to robił. Najtrudniej jest pamiętać, że wszystko ma swoje granice, prawda księże Marcinie K.?
Jeśli kogoś uraziłem.. Przepraszam.
Keep calm and listen to metal!
"Bądźcie sobą i myślcie po swojemu"
p.
niedziela, 4 listopada 2012
"Słowo na niedzielę"
Dziś na blogu pojawiło się krótkie opowiadanie Daniela, w sumie kartka z pamiętnika. Mam przyjemność ogłosić wszem i wobec, iż jest to pierwsza część cyklu takowych "kartek". Tą częścią będzie zajmował się Daniel, tak samo jak cyklem "Na dobranoc"
Ja zajmę się troszkę inną stroną naszej twórczości, tą muzyczną, ale nie tylko.
Mam dla was również małą niespodziankę. Możecie się jej spodziewać mniej więcej w środku tygodnia. :)
Dobranoc
p.
Dziennik Samobójcy
Prolog
Moją jedyną bronią są żyletki. Może cięcie nie jest najlepszym rozwiązaniem, ale bynajmniej jedynym.
a odkąd stracił sens swojego życia, ból stał się tak okropnie uciążliwy, że już nic mu nie pomagało, a jeśli nawet, to tylko na chwile.
Chłopak popatrzył na swoje rany i zacisnął zęby. Trzymał ręce z dala od nich. Nie śmiał ich nawet dotknąć, by nie sprawić sobie jeszcze większego bólu i tak bolało go już jak diabli.
Wstał i odruchowo spojrzał w lustro. Zobaczył to co zwykle... kolesia, do którego nikt się nie odzywa, za wyjątkiem dwóch najlepszych przyjaciół, kolesia, którego wszyscy się boją. Tak, bali się go, bali się jego okrutności, nieprzewidywalności i inności, która czyniła go wyjątkowym. A najbardziej w nim samym wkurzało go to, że jego odbicie tak bardzo przypominało mu, co stracił.
- Już nie długo z tym skończę. - powiedział do siebie. - Jak tylko będę tak odważny. Jak ty.
Chłopak posprzątał łazienkę i ruszył do swojego pokoju.
Już niedługo- obiecał sobie.
Z cyklu "co mnie dręczy"
Macie czasami tak, ze boicie się coś zrobić (np. zmienić nagle swój wizerunek) bo nie wiecie "co o mnie ludzie pomyślą"? Zauważyłem jedna ciekawą rzecz.. My, ludzie, boimy się opinii społeczeństwa, które nas otacza bardziej niż śmierci.
Ale dlaczego?
Czym jest to spowodowane?
Czy lęk przed publicznym wyśmianiem jest aż tak duży?
Według badań tak. Ale co czysto teoretyczna nauka może powiedzieć o życiu? Dla wszystkich ludzi, ktorzy mają taki problem i teraz czytają tego posta mam lekarstwo w formie cytatu, który kiedyś gdzieś usłyszałem - "nie przejmowałbyś się tym, co ludzie o Tobie myślą gdybyś wiedział jak rzadko myślą."
do następnego
p.