Drugi maja. Szczególny dzień, szczególny klient, szczególne zlecenie. Nie mogę użyć broni palnej. Będzie tam zbyt dużo ludzi.. Poprawiam krawat i pewnym, energicznym krokiem udaję się do drzwi kasyna. To nie moje środowisko, nienawidzę garniturów, koszul, krawatów i tych wszystkich snobów, którzy to noszą. Rozglądam się spacerując między stołami do gry, wypatruję dzisiejszej ofiary. Według informacji miała się tu zjawić przed 22:00. Spoglądam na zegarek. 21:57. Wiem, że będzie tu z ochroną.. Sam pójdzie tylko do toalety co zawsze robi na samym początku.. Obracam się na pięcie i kieruję w stronę toalet. Przyglądam się fotografi siedząc na sedenie w pierwszej kabinie. Ktos wchodzi. Chowam zdjecie i po cichu wyciagam długi, desantowy nóż wojskowy. Szelest wody, znów kroki. Jest przy umywalce. Godzina? 22.03. Wychodzę z kabiny spuszczając wodę. To on. podchodzę jakby do umywalki.. Szybkim ruchem wbijam ostrze w lewy bok szyi. Odwracam go tyłem do siebie i skręcam kark, dla pewności oczywiście. Na czole wycinam "NN" i wychodzę. Już widzę te nagłówki w jutrzejszych gazetach. "Kolejna ofiara NN. Tym razem padło na Kurt'a Smilly'a"
p.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz